Cześć...
Pewnie zauważyliście,że nie dodaję żadnych rozdziałów....
Mam strasznie dużo nauki...NA PEWNO na wakacje będę dodawać systematycznie.Wybaczcie.
Alikszaa.
Chcę gonić za marzeniami.
poniedziałek, 20 maja 2013
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział 4.
Włącz to.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałam już z Mayą w samolocie.Myślałam,że mi serce wyszczeli z klatki piersiowej,gdy tylko pomyślę o koncercie 1D.Miałyśmy VIP'a...Maya cały czas nawijała,że nie może się doczekać,nie dziwię się jej,ja też. :D.Więc zacznijmy od początku.Przyszłam do mojego domu,trochę porozmawiałam z mamą,powiedziała,że taksówka będzie czekać już na lotnisku i zawiezie nas prosto do naszego apartamentu.Wygłosiła jeszcze gadkę,żebyśmy były grzeczne i ...*wybucha śmiechem*...i,żebyśmy nie zrobiłyśmy czegoś głupiego.Potem mój tata zawiózł nas na lotnisko,pożegnanie z nim łatwo poszło.Weszłyśmy do samolotu i dalej wiecie. :3
Usłyszałam głos stewardessa'y.
-Prosimy zapiąć pasy,gdyż zaraz będziemy lądować.-
Zrobiłyśmy to o co nas prosiła.Przeżyłyśmy lądowanie ! (to już jest wyczyn) :D
Wyszłyśmy z bagażami po...po...jak to się nazywa ! Po...no takich wiecie,samolotowych schodkach. (mądra Alicja) :3
Tak jak mama mówiła,taksówka czekała.Powiedziałam imię i nazwisko mojej mamy i taksówkarz wiedział o co chodzi.Zawiózł nas pod apartamentowiec.Jak już wszystko było pozałatwiane weszłyśmy do apartamentu.Jako iż była godzina 00:24 Zajęłyśmy łóżka i poszłyśmy się przebrać w pidżamę.Ja w to, a Maya w to.
Zasadowiłyśmy się w swoich łóżkach.
-Co jutro robimy?-Spytałam.
-Idziemy na koncert.-Odpowiedziała jakże "mądra" Maya.
-Ale koncert jest o 20:30.A co będziemy wcześniej robić?-Uświadomiłam,"mądrą"przyjaciółkę.
-Nie wiem,pozwiedzamy.-
-Spoko,to branoc.-Powiedziałam i zgasiłam światło.
-Branoc,bejbs.-Zawsze się do siebie zwracamy...PRZEWAŻNIE. :D
-Proszę Cię,tylko nie "bejbs".-Nie usłyszałam już odpowiedzi...Maya zasnęła.Więc zrobiłam to samo.
Następny dzień~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Otwarłam oczy,Maya jeszcze spała..więc poszłam się ubrać do łazienki.Wybrałam to.Włosy spięłam w wysokiego koka.wyszłam z łazienki,Maya dalej spała. ;-; Co za nie dospane dziecko...szkoda byłoby,gdyby ktoś ją obudził *głupi uśmieszek*.
-WSTAWAJ LENIU!-Krzyknęłam jej nad uchem,aż odskoczyła.Zaczęłam się z niej śmiać.
-Tak pogrywasz,hę?-Spytała tym razem ona miała głupi uśmieszek.
Rzuciła się na mnie i zaczęła łaskotać.Zaczęłam się śmiać jak opętana > . < W końcu się wyszarpałam.
-Uff...MOGŁAM ZGINĄĆ.-Zrobiłam jej wyrzuty ^.^
-Dobra,dobra,idę się ubrać-. Jak powiedziała tak zrobiła.
Podeszła do walizki i wyciągnęła parę rzeczy,po czym udała się do łazienki.Gdy wyszła była ubrana tak. Wyszłyśmy z apartamentu....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo! :3 Jak tam? c; Lekcje zrobione? :D
Jutro MOŻE dodam 5 rozdział...Bajo ! :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałam już z Mayą w samolocie.Myślałam,że mi serce wyszczeli z klatki piersiowej,gdy tylko pomyślę o koncercie 1D.Miałyśmy VIP'a...Maya cały czas nawijała,że nie może się doczekać,nie dziwię się jej,ja też. :D.Więc zacznijmy od początku.Przyszłam do mojego domu,trochę porozmawiałam z mamą,powiedziała,że taksówka będzie czekać już na lotnisku i zawiezie nas prosto do naszego apartamentu.Wygłosiła jeszcze gadkę,żebyśmy były grzeczne i ...*wybucha śmiechem*...i,żebyśmy nie zrobiłyśmy czegoś głupiego.Potem mój tata zawiózł nas na lotnisko,pożegnanie z nim łatwo poszło.Weszłyśmy do samolotu i dalej wiecie. :3
Usłyszałam głos stewardessa'y.
-Prosimy zapiąć pasy,gdyż zaraz będziemy lądować.-
Zrobiłyśmy to o co nas prosiła.Przeżyłyśmy lądowanie ! (to już jest wyczyn) :D
Wyszłyśmy z bagażami po...po...jak to się nazywa ! Po...no takich wiecie,samolotowych schodkach. (mądra Alicja) :3
Tak jak mama mówiła,taksówka czekała.Powiedziałam imię i nazwisko mojej mamy i taksówkarz wiedział o co chodzi.Zawiózł nas pod apartamentowiec.Jak już wszystko było pozałatwiane weszłyśmy do apartamentu.Jako iż była godzina 00:24 Zajęłyśmy łóżka i poszłyśmy się przebrać w pidżamę.Ja w to, a Maya w to.
Zasadowiłyśmy się w swoich łóżkach.
-Co jutro robimy?-Spytałam.
-Idziemy na koncert.-Odpowiedziała jakże "mądra" Maya.
-Ale koncert jest o 20:30.A co będziemy wcześniej robić?-Uświadomiłam,"mądrą"przyjaciółkę.
-Nie wiem,pozwiedzamy.-
-Spoko,to branoc.-Powiedziałam i zgasiłam światło.
-Branoc,bejbs.-Zawsze się do siebie zwracamy...PRZEWAŻNIE. :D
-Proszę Cię,tylko nie "bejbs".-Nie usłyszałam już odpowiedzi...Maya zasnęła.Więc zrobiłam to samo.
Następny dzień~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Otwarłam oczy,Maya jeszcze spała..więc poszłam się ubrać do łazienki.Wybrałam to.Włosy spięłam w wysokiego koka.wyszłam z łazienki,Maya dalej spała. ;-; Co za nie dospane dziecko...szkoda byłoby,gdyby ktoś ją obudził *głupi uśmieszek*.
-WSTAWAJ LENIU!-Krzyknęłam jej nad uchem,aż odskoczyła.Zaczęłam się z niej śmiać.
-Tak pogrywasz,hę?-Spytała tym razem ona miała głupi uśmieszek.
Rzuciła się na mnie i zaczęła łaskotać.Zaczęłam się śmiać jak opętana > . < W końcu się wyszarpałam.
-Uff...MOGŁAM ZGINĄĆ.-Zrobiłam jej wyrzuty ^.^
-Dobra,dobra,idę się ubrać-. Jak powiedziała tak zrobiła.
Podeszła do walizki i wyciągnęła parę rzeczy,po czym udała się do łazienki.Gdy wyszła była ubrana tak. Wyszłyśmy z apartamentu....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo! :3 Jak tam? c; Lekcje zrobione? :D
Jutro MOŻE dodam 5 rozdział...Bajo ! :D
piątek, 29 marca 2013
Rozdział 3.
Mama aby się uśmiechnęła i podeszła do torebki i wyszperała jakieś dwie karteczki były to...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Włącz : to.
-AAA !-Darłam się do słuchawki telefonu,trzymając dwie karteczki w ręce.
-Serio?-Pytała się Maya.
-TAK.Nie mogę uwierzyć!-
-Nie wierzę,naprawdę lecimy do Londynu na koncert 1D ?!-
-TAAK-
-AAA !-Darłyśmy się równo.
-A masz ciuchy,walizkę itp.?-
-Nom.A Ty?-
-Nawet.Ej,wiesz co,muszę kończyć,bo jest już dwunasta w nocy a jutro mamy to zakończenie...EJ !-
-CZO ? :O-
-Jak już tam będziemy,to gdzie będziemy spać ? o.O-
-Mama nam wynajęła apartament w hotelu.-
-NIE WIERZĘ...Moje największe marzenie się spełni...Dobra,serio kończę już.Trzeba się wyspać,bo nie chcę mieć worków pod oczami.DOBRANOC !-
-Bajo.-Nie zdążyłam powiedzieć,bo się już rozłączyła...;_;
Odłożyłam telefon na biurko i wlazłam do łóżka.Patrzyłam w śnieżno-biały sufit,aż zasnęłam.
Obudził mnie znów hałaśliwy budzik.Wstałam,wyłączyłam go i ubrałam wczoraj kupione ciuchy.Podeszłam do lustra w łazience i stanęłam na wprost przedmiotu.
-Więc to dziś spełnię swoje marzenie.-Miałam zwyczaj gadać do siebie.
Sięgnęłam kosmetyczkę z półki i odpięłam ją.Zrobiłam makijaż.
Schowałam kosmetyczkę i wyszłam z łazienki.Wzięłam telefon,zeszłam na dół.Wyciągnęłam z lodówki naleśniki z truskawkami i je zjadłam. (Omnommnomnomnom) :D
Poszłam znów na górę.Wyciągnęłam z nad szafy walizkę i zapakowałam chyba pól pokoju...Zajęło mi to godzinę,ale warto było.Ktoś zaczął pukać do drzwi.Wiedziałam,że to Maya więc nie śpieszyłam się zbytnio z otworzeniem drzwi.Gdy dotarłam na dół otworzyłam wrota.Do pomieszczenia weszła Maya.Wyglądała nieziemsko *.*
-To już dziś....Jesteś spakowana?-Pytała Maya.
-TAK.Przecież dziś wylatujemy.-
-Dobra,chodź,bo się spóźnimy.-
Gadałyśmy całą drogę,aż dotarłyśmy do szkoły.Ceremonia minęła nam szybko,gdy już prawie wychodziłam ktoś złapał mnie za rękę...Odwróciłam się ...był to Daniel,któż inny.
-Zostaw mnie.-Powiedziałam próbując nieudolnie wyszarpać się.
-Ze mną będzie Ci lepiej niż z nikim innym.-Mówiąc przywarł mnie do ściany.
-PRZESTAŃ.-
-Nie.-Odpowiedział.Nagle mnie pocałował.Odepchnełam go i pobiegłam w stronę wyjścia gdzie czekała już na mnie Maya.Byłam zapłakana.
-Hej,co Ci jest?-Spytała i mnie przytuliła.
Opowiedziałam jej to całe wydarzenie.
-Zabiję go.-Mówiąc to Maya zacisnęła dłonie w pięści i poszła w miejsce zdarzenia.Daniel widząc ją zaśmiał się.Maya podeszła do niego i walnęła mu mocnego plaskacza w twarz.Upadł.
-Nie zbliżaj się więcej do Alice,bo będziesz mieć ze mną do czynienia.-Rzuciła odchodząc.Podeszła do mnie wzięła mnie za rękę i poszłyśmy do domów.Wylot miałyśmy o 20,więc luzik.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ahh....Wreszcie wolne.Co u was ? Pisanki zrobione? :D
Wesołych ! :3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Włącz : to.
-AAA !-Darłam się do słuchawki telefonu,trzymając dwie karteczki w ręce.
-Serio?-Pytała się Maya.
-TAK.Nie mogę uwierzyć!-
-Nie wierzę,naprawdę lecimy do Londynu na koncert 1D ?!-
-TAAK-
-AAA !-Darłyśmy się równo.
-A masz ciuchy,walizkę itp.?-
-Nom.A Ty?-
-Nawet.Ej,wiesz co,muszę kończyć,bo jest już dwunasta w nocy a jutro mamy to zakończenie...EJ !-
-CZO ? :O-
-Jak już tam będziemy,to gdzie będziemy spać ? o.O-
-Mama nam wynajęła apartament w hotelu.-
-NIE WIERZĘ...Moje największe marzenie się spełni...Dobra,serio kończę już.Trzeba się wyspać,bo nie chcę mieć worków pod oczami.DOBRANOC !-
-Bajo.-Nie zdążyłam powiedzieć,bo się już rozłączyła...;_;
Odłożyłam telefon na biurko i wlazłam do łóżka.Patrzyłam w śnieżno-biały sufit,aż zasnęłam.
Obudził mnie znów hałaśliwy budzik.Wstałam,wyłączyłam go i ubrałam wczoraj kupione ciuchy.Podeszłam do lustra w łazience i stanęłam na wprost przedmiotu.
-Więc to dziś spełnię swoje marzenie.-Miałam zwyczaj gadać do siebie.
Sięgnęłam kosmetyczkę z półki i odpięłam ją.Zrobiłam makijaż.
Schowałam kosmetyczkę i wyszłam z łazienki.Wzięłam telefon,zeszłam na dół.Wyciągnęłam z lodówki naleśniki z truskawkami i je zjadłam. (Omnommnomnomnom) :D
Poszłam znów na górę.Wyciągnęłam z nad szafy walizkę i zapakowałam chyba pól pokoju...Zajęło mi to godzinę,ale warto było.Ktoś zaczął pukać do drzwi.Wiedziałam,że to Maya więc nie śpieszyłam się zbytnio z otworzeniem drzwi.Gdy dotarłam na dół otworzyłam wrota.Do pomieszczenia weszła Maya.Wyglądała nieziemsko *.*
-To już dziś....Jesteś spakowana?-Pytała Maya.
-TAK.Przecież dziś wylatujemy.-
-Dobra,chodź,bo się spóźnimy.-
Gadałyśmy całą drogę,aż dotarłyśmy do szkoły.Ceremonia minęła nam szybko,gdy już prawie wychodziłam ktoś złapał mnie za rękę...Odwróciłam się ...był to Daniel,któż inny.
-Zostaw mnie.-Powiedziałam próbując nieudolnie wyszarpać się.
-Ze mną będzie Ci lepiej niż z nikim innym.-Mówiąc przywarł mnie do ściany.
-PRZESTAŃ.-
-Nie.-Odpowiedział.Nagle mnie pocałował.Odepchnełam go i pobiegłam w stronę wyjścia gdzie czekała już na mnie Maya.Byłam zapłakana.
-Hej,co Ci jest?-Spytała i mnie przytuliła.
Opowiedziałam jej to całe wydarzenie.
-Zabiję go.-Mówiąc to Maya zacisnęła dłonie w pięści i poszła w miejsce zdarzenia.Daniel widząc ją zaśmiał się.Maya podeszła do niego i walnęła mu mocnego plaskacza w twarz.Upadł.
-Nie zbliżaj się więcej do Alice,bo będziesz mieć ze mną do czynienia.-Rzuciła odchodząc.Podeszła do mnie wzięła mnie za rękę i poszłyśmy do domów.Wylot miałyśmy o 20,więc luzik.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ahh....Wreszcie wolne.Co u was ? Pisanki zrobione? :D
Wesołych ! :3
środa, 27 marca 2013
Rozdział 2.
-Coś się wymyśli.-Powiedziałyśmy równo.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Doszłyśmy do wniosku,że pójdziemy o 15 do galerii wybrać ciuchy.
Dochodziła już 15 więc założyłam na nogi trampki i wyszłam z domu.Przeskoczyłam przez płot i już byłam na miejscu. (Tak,mieszkają obok siebie).Weszłam z kopa.(Tak,z buta wjeżdżam.) ^.^
-Leziesz?-Spytałam.
-NO,CHWILA !-Usłyszałam drącą się Maya'ę,więc poszłam za jej głosem.Siedziała na pufie w salonie i męczyła się z założeniem trampka...Jak to ona...
-WRESZCIE !To idziemy?-Spytała jak założyła trampka.
-Spoko,masz kase? > . <-
-500 zł. jeszcze z 16 urodzin. ^o^-
-Ja mam 453...-
Gadałyśmy jeszcze chwile i doszłyśmy do galerii.Weszłyśmy do New Yorkera.Ja wybrałam to a Maya to.
-Chyba wszystko,nie?-Spytałam nie chcąc się wracać.(Nie lubię galerii)
-Tsaa...Ej?-
-No? : O
-Ile masz na koniec z tej matmy?-
-5...-
-Aa...Chwila.CO?-
-Hmm..?-
Skąd wiesz? : O-
-Babka mi wczoraj powiedziała..-
-IDZIEMY NA TWOICH RODZICÓW.-
-Spoko.Ale po co ? > . <
-Skoro masz 5 z matmy...TO JEDZIEMY NA KONCERT ONE DIRECTION,DZIEWCZYNO !-
-AAA !-
Zaczęłyśmy się drzeć a ludzie się na nas gapili,norma.Gdy już się ogarnęłyśmy wyszłyśmy z galerii.
-Ej,widzisz to co ja,czy jakieś omamy mam ? o.O-Spytała mnie Maya.
-Co? Gdzie ?-Powędrowałam za jej wzrokiem i zobaczyła Patricie z Danielem.
-Orzeszkurwajapierdole-Powiedziałam za jednym wdechem.
-O,widzę,że wiocha jest w galerii.-Powiedziała do Daniela Patricia podchodząc do nas.
-Gdzie?-Spytałam odwracając się.
-Przede mną.-
-A,myślałam,że mówisz o nas.-
Patricia już chciała coś mówić,ale Daniel pociągnął ją za rękę,szepcząc mi do ucha.
-Jeszcze będziesz moja.-
Te słowa dzwoniły mi po uszach przez cały czas.
-Dobra,chodź wychodzimy.-Powiedziała Maya i pociągnęła mnie za rękę.Zaczęłyśmy rozmawiać,aż w końcu dotarłyśmy pod mój dom.
-No to cześć.-Powiedziałam otwierając drzwi od domu.
-Bajoo ;*-Pożegnałyśmy się i równo weszłyśmy do swoich domów.
-JESTEM!-Krzykłam,rozbierając buty.I weszłam do kuchni,gdzie siedziała mama i piła kawę,ale gdy mnie zobaczyła to wstała i do mnie podeszła.
-Córciu,mam do Ciebie prezent,ale najpierw powiedz ile masz na koniec z matmy ?
-JAKI PREZENT?!Piątkę.
Mama aby się uśmiechnęła i podeszła do torebki i wyszperała jakieś dwie karteczki były to...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak się podoba? :D Zaraz biorę się za pisanie 3. Bajoo :*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Doszłyśmy do wniosku,że pójdziemy o 15 do galerii wybrać ciuchy.
Dochodziła już 15 więc założyłam na nogi trampki i wyszłam z domu.Przeskoczyłam przez płot i już byłam na miejscu. (Tak,mieszkają obok siebie).Weszłam z kopa.(Tak,z buta wjeżdżam.) ^.^
-Leziesz?-Spytałam.
-NO,CHWILA !-Usłyszałam drącą się Maya'ę,więc poszłam za jej głosem.Siedziała na pufie w salonie i męczyła się z założeniem trampka...Jak to ona...
-WRESZCIE !To idziemy?-Spytała jak założyła trampka.
-Spoko,masz kase? > . <-
-500 zł. jeszcze z 16 urodzin. ^o^-
-Ja mam 453...-
Gadałyśmy jeszcze chwile i doszłyśmy do galerii.Weszłyśmy do New Yorkera.Ja wybrałam to a Maya to.
-Chyba wszystko,nie?-Spytałam nie chcąc się wracać.(Nie lubię galerii)
-Tsaa...Ej?-
-No? : O
-Ile masz na koniec z tej matmy?-
-5...-
-Aa...Chwila.CO?-
-Hmm..?-
Skąd wiesz? : O-
-Babka mi wczoraj powiedziała..-
-IDZIEMY NA TWOICH RODZICÓW.-
-Spoko.Ale po co ? > . <
-Skoro masz 5 z matmy...TO JEDZIEMY NA KONCERT ONE DIRECTION,DZIEWCZYNO !-
-AAA !-
Zaczęłyśmy się drzeć a ludzie się na nas gapili,norma.Gdy już się ogarnęłyśmy wyszłyśmy z galerii.
-Ej,widzisz to co ja,czy jakieś omamy mam ? o.O-Spytała mnie Maya.
-Co? Gdzie ?-Powędrowałam za jej wzrokiem i zobaczyła Patricie z Danielem.
-Orzeszkurwajapierdole-Powiedziałam za jednym wdechem.
-O,widzę,że wiocha jest w galerii.-Powiedziała do Daniela Patricia podchodząc do nas.
-Gdzie?-Spytałam odwracając się.
-Przede mną.-
-A,myślałam,że mówisz o nas.-
Patricia już chciała coś mówić,ale Daniel pociągnął ją za rękę,szepcząc mi do ucha.
-Jeszcze będziesz moja.-
Te słowa dzwoniły mi po uszach przez cały czas.
-Dobra,chodź wychodzimy.-Powiedziała Maya i pociągnęła mnie za rękę.Zaczęłyśmy rozmawiać,aż w końcu dotarłyśmy pod mój dom.
-No to cześć.-Powiedziałam otwierając drzwi od domu.
-Bajoo ;*-Pożegnałyśmy się i równo weszłyśmy do swoich domów.
-JESTEM!-Krzykłam,rozbierając buty.I weszłam do kuchni,gdzie siedziała mama i piła kawę,ale gdy mnie zobaczyła to wstała i do mnie podeszła.
-Córciu,mam do Ciebie prezent,ale najpierw powiedz ile masz na koniec z matmy ?
-JAKI PREZENT?!Piątkę.
Mama aby się uśmiechnęła i podeszła do torebki i wyszperała jakieś dwie karteczki były to...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak się podoba? :D Zaraz biorę się za pisanie 3. Bajoo :*
niedziela, 24 marca 2013
1 Rozdział.
Po pokoju rozległy się pierwsze dźwięki One Direction-"Heart Attack" Wstałam rozleniwiona.Sięgnełam telefon z dywanu wiedziałam,że to Maya więc odebrałam nie zerkając na ekran.
-Siema,ciołku.-*Taki nasz zwrot grzecznościowy*
-No,witaj,bambaryło.Schodzisz na dół czy mnie wpuścisz?-
-Hmm...zlituję się i cię wpuszczę.-
-Pff.To rusz ten...-Niezdążyła dokączyć,bo jestem taka zła,że się rozłączam ! BUHAHAHHAHA....Dobra nie jestem w formie...Zeszłam na dół po schodach i otworzyłam drzwi,ale zaraz potem je zmknęłam,bo zobaczyłam minę wściekłej Maya'i...brry.Nie chcecie tego widzieć..Po chwili do przed pokoju wparowała Maya.
-Ależ Ty miła.-Powiedziała ze sztucznym uśmiechem,a to nie zapowiada niczego dobrego...
-Ty również.-Wyszczerzyłam się do niej.
-Dobra,idę się ubrać...-Wstałam i podeszłam do machoniowej szafy i wybrałam to i poszłam do łazienki.Zrobiłam lekki makijaż i trochę natapirowałam włosy,ale przed tym ubrałam naszykowane wcześniej ubrania.Jeszcze psikłam się perfumem Avril Lavinge.I wyszłam z łazienki.Złapałam za torbę pociągnęłam ze sobą Maya'ję i zamknęłam drzwi na klucz.
-Masz zadanie z matmy?-Zapytałam ale i tak wiedziałam,że usłyszę odpowiedź "nie a Ty?"
-Nie,a Ty?-
-Mam ;_; -
-KIM TY JESTEŚ I CO ZROBIŁAŚ Z ALICE ?! -Zaczęła mną trząść na wszystkie strony świata póki nie dałam jej z plaskacza.
-Uff.Już myślałam,że Ci coś zrobili-.
-To wyjątek,bo starzy powiedzieli,że jak dostanę 4 na koniec z matmy to kupią nam bilety na koncert "Łan Erekszyn"-Moi rodzice zawsze mówią "łan erekszyn" z czego mamy polewkę.
-Możemy zapomnieć...-
-Taa...dzięki,że mnie wspierasz.-
-Proszę.-
Zanim się obejrzałyśmy byłyśmy w szkole.Podeszłam do szafki i ją otworzyłam.Nagle poczułam przeszywający mnie ból w prawym ramieniu i nie mógł on należeć do dziewczyny.Gwałtownie się obróciłam i zobaczyłam Daniela.
-Czego chcesz?-Spytałam.
-Ciebie.-Odpowiedział poprawiając grzywkę.
-Odejdź od niej,debilu.-Maya stanęła za nim i szarpnęła go za koszulę,że aż zarzuciło go do tyłu.
-Dzięki.-Odpowiedziałam.
-Spoko.-Odpowiedziała i klepła mnie w ramię.I jak gdyby nic wróciłyśmy do szperania w szafce.Wzięłam książkę od matmy i równo z dzwonkiem zamknęłam szafkę.Siedziałyśmy już w ławce a Maya spisywała ode mnie zadanie.Facetka rozdawała sprawdziany...Podeszła do mnie i powiedziała
-Gratulację,Fórman.-Myślałam,że mówi sarkazmem,ale gdy wzięłam do ręki sprawdzian myślałam,że zemdleję.
-ONE DIRECTION NADCHODZĘ !-Wydarłam się na pół klasy przez co dostałam krzywe spojrzenie baby.Ale co ? Nie mogę się cieszyć z 6 ?Przez całą lekcję myślałam o koncercie.I tak przez resztę lekcji.
-Jak się jutro ubierasz?-Usłyszałam pytanie Maya'i.Chwila....co jutro jest...ZAKOŃCZENIE ROKU !
-Yyy...nie wiem...a Ty?-
-Też nie....-
-Coś się wymyśli.-Powiedziałyśmy równo.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak ? Mam nadzieję,że się podoba....Pozdrawiam Basię i Kasię !
Jutro prawdopodobnie dodam 2 rozdział.ENJOY!
-Siema,ciołku.-*Taki nasz zwrot grzecznościowy*
-No,witaj,bambaryło.Schodzisz na dół czy mnie wpuścisz?-
-Hmm...zlituję się i cię wpuszczę.-
-Pff.To rusz ten...-Niezdążyła dokączyć,bo jestem taka zła,że się rozłączam ! BUHAHAHHAHA....Dobra nie jestem w formie...Zeszłam na dół po schodach i otworzyłam drzwi,ale zaraz potem je zmknęłam,bo zobaczyłam minę wściekłej Maya'i...brry.Nie chcecie tego widzieć..Po chwili do przed pokoju wparowała Maya.
-Ależ Ty miła.-Powiedziała ze sztucznym uśmiechem,a to nie zapowiada niczego dobrego...
-Ty również.-Wyszczerzyłam się do niej.
-Dobra,idę się ubrać...-Wstałam i podeszłam do machoniowej szafy i wybrałam to i poszłam do łazienki.Zrobiłam lekki makijaż i trochę natapirowałam włosy,ale przed tym ubrałam naszykowane wcześniej ubrania.Jeszcze psikłam się perfumem Avril Lavinge.I wyszłam z łazienki.Złapałam za torbę pociągnęłam ze sobą Maya'ję i zamknęłam drzwi na klucz.
-Masz zadanie z matmy?-Zapytałam ale i tak wiedziałam,że usłyszę odpowiedź "nie a Ty?"
-Nie,a Ty?-
-Mam ;_; -
-KIM TY JESTEŚ I CO ZROBIŁAŚ Z ALICE ?! -Zaczęła mną trząść na wszystkie strony świata póki nie dałam jej z plaskacza.
-Uff.Już myślałam,że Ci coś zrobili-.
-To wyjątek,bo starzy powiedzieli,że jak dostanę 4 na koniec z matmy to kupią nam bilety na koncert "Łan Erekszyn"-Moi rodzice zawsze mówią "łan erekszyn" z czego mamy polewkę.
-Możemy zapomnieć...-
-Taa...dzięki,że mnie wspierasz.-
-Proszę.-
Zanim się obejrzałyśmy byłyśmy w szkole.Podeszłam do szafki i ją otworzyłam.Nagle poczułam przeszywający mnie ból w prawym ramieniu i nie mógł on należeć do dziewczyny.Gwałtownie się obróciłam i zobaczyłam Daniela.
-Czego chcesz?-Spytałam.
-Ciebie.-Odpowiedział poprawiając grzywkę.
-Odejdź od niej,debilu.-Maya stanęła za nim i szarpnęła go za koszulę,że aż zarzuciło go do tyłu.
-Dzięki.-Odpowiedziałam.
-Spoko.-Odpowiedziała i klepła mnie w ramię.I jak gdyby nic wróciłyśmy do szperania w szafce.Wzięłam książkę od matmy i równo z dzwonkiem zamknęłam szafkę.Siedziałyśmy już w ławce a Maya spisywała ode mnie zadanie.Facetka rozdawała sprawdziany...Podeszła do mnie i powiedziała
-Gratulację,Fórman.-Myślałam,że mówi sarkazmem,ale gdy wzięłam do ręki sprawdzian myślałam,że zemdleję.
-ONE DIRECTION NADCHODZĘ !-Wydarłam się na pół klasy przez co dostałam krzywe spojrzenie baby.Ale co ? Nie mogę się cieszyć z 6 ?Przez całą lekcję myślałam o koncercie.I tak przez resztę lekcji.
-Jak się jutro ubierasz?-Usłyszałam pytanie Maya'i.Chwila....co jutro jest...ZAKOŃCZENIE ROKU !
-Yyy...nie wiem...a Ty?-
-Też nie....-
-Coś się wymyśli.-Powiedziałyśmy równo.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak ? Mam nadzieję,że się podoba....Pozdrawiam Basię i Kasię !
Jutro prawdopodobnie dodam 2 rozdział.ENJOY!
Bohaterowie :3
Alice Fórman.(17l.)
Normalna nastolatka,uczennica liceum,Directionerka,jej ulubiony kolor to fiolet.Jej ulubieńcem z 1D to Liam.Jej rodzice są zapracowani więc nie mają dla niej czasu,więc całe dnie siedzi z Mayą,jej przyjaciółką.Pisze piosenki.
Maya Trancy.(17l.)
Najlepsza przyjaciółka Alice.Najpopularniejsza dziewczyna w liceum.Nie ma rodziców,więc mieszka z znienawidzoną ciotką.Jest Directionerką.Jej ulubieńcem z 1D to Harry.Interesuje się Mangą i Anime.Cudownie gra na gitarze.Jej ulubiony kolor to niebieski.
Patricia Totores(17l.)
Rozkapryszona dziewczyna,która żyje w luksusie.Directionerka.Jej ulubieńcem z 1D są Harry i Zayn.Nienawidzi Maya'i i Alice,zawsze próbuje im zrobić na złość.Ma chłopaka imieniem Daniel.
Daniel Frontto(17l.)
Najpopularaniejszy chłopak w szkole,może mieć każdą.Nienawidzi One Direction.Nie kocha Patrici,ale chodzi z nią dla popularności.Desperacko próbuje poderwać Alice.
One Direction,chyba nie muszę ich wam przedstawiać co nie ? :D
Evelin Baker (18l)
Directionerka,nie ma ulubieńca.Ma zielono-błękitne oczy.Pochodzi z Londynu.
~BYE ! :3
Normalna nastolatka,uczennica liceum,Directionerka,jej ulubiony kolor to fiolet.Jej ulubieńcem z 1D to Liam.Jej rodzice są zapracowani więc nie mają dla niej czasu,więc całe dnie siedzi z Mayą,jej przyjaciółką.Pisze piosenki.
Maya Trancy.(17l.)
Najlepsza przyjaciółka Alice.Najpopularniejsza dziewczyna w liceum.Nie ma rodziców,więc mieszka z znienawidzoną ciotką.Jest Directionerką.Jej ulubieńcem z 1D to Harry.Interesuje się Mangą i Anime.Cudownie gra na gitarze.Jej ulubiony kolor to niebieski.
Patricia Totores(17l.)
Rozkapryszona dziewczyna,która żyje w luksusie.Directionerka.Jej ulubieńcem z 1D są Harry i Zayn.Nienawidzi Maya'i i Alice,zawsze próbuje im zrobić na złość.Ma chłopaka imieniem Daniel.
Daniel Frontto(17l.)
Najpopularaniejszy chłopak w szkole,może mieć każdą.Nienawidzi One Direction.Nie kocha Patrici,ale chodzi z nią dla popularności.Desperacko próbuje poderwać Alice.
One Direction,chyba nie muszę ich wam przedstawiać co nie ? :D
Evelin Baker (18l)
Directionerka,nie ma ulubieńca.Ma zielono-błękitne oczy.Pochodzi z Londynu.
~BYE ! :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)




